Rozdział 1
Collin obudził się jak zwykle o siódmej rano, na śniadanie jak zawsze zjadł tosty i mleko, i jak każdego dnia, otworzył dzisiejszą gazetę. Ale pomimo całej tej rutyny, dopiero spojrzenie przez jego wielkie okno i obserwacja miasta, które posiada więcej niż dziesięć milionów mieszkańców sprawiło, że zaczynał czuć się gotowy na ten dzień. A teraz czas na szkołę. Po tym wszystkim, czym musiał się zajmować przez ostatnie trzy dni, szkoła wydawała mu się być dużo bardziej interesująca. Nagle rozległ się dzwonek.
Gość? Tak wcześnie rano? Nie
pamiętał, żeby umawiał się na jakieś spotkanie... wygląda znajomo.
- Umm... Czy to mieszkanie
Collina ? – odezwał się głos w domofonie
- Przepraszam, ale kim jesteś?
– zdziwił się chłopak.
- Och, jestem Connie. Connie
Reeves. Jestem koleżanką z klasy Collina Breen... Eee, jestem też
przewodniczącą klasy. – odezwała się niepewnie dziewczyna
-Ach... Ta Connie.
-Collin ?
-Taa, to ja. Nie poznałaś?
Nowoczesne domofony nie
powinny mieć problemów z jakością dźwięku.
-Brzmiałeś jakoś inaczej.
Myślałam, że to może być twój tata.
-Nie przejmuj się. W końcu ja
też ciebie nie poznałem – powiedział to tak beztrosko jak by była to
najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Żartujesz prawda? Jesteśmy w
klasie od pierwszego roku…
Wygląda na to, że jeszcze nie
do końca się obudziłem- pomyślał
Odpowiedź nie się pojawiała
się tak długo, że w końcu rozległ się znowu głos:
-No cóż nie ważne. Byłeś chory
przez kilka ostatnich dni, prawda? Więc ja... Zastanawiałam się, co ci się
stało- powiedziała Connie.
- Już wszystko w porządku.
Zaczekaj tam, zaraz zejdę na dół. Pójdziemy razem do szkoły.
Connie sprawiała
wrażenie zadowolonej.
-Dzień dobry.- powiedziała uśmiechnięta kiedy Collin znalazł się już na dworzu.
Connie jest jedną z tych osób,
których obecność podnosi na duchu, gdy tylko znajdują się w pobliżu.
-Pierwszy raz widzę, gdzie
mieszkasz. To miejsce jest niesamowite. – powiedziała, rozglądając się dookoła
- Niesamowite?
-Czy to nie jeden z tych
luksusowych apartamentów? Widziałam je kiedyś w telewizji. Mówią, że tylko
bogaci ludzie żyją w takich luksusach.
-Cóż, faktycznie może być
trochę za duży, jak dla tylko jednej osoby
- Co?! Mieszkasz sam?!- Connie
odwróciła zdziwione oczy w jego stronę.
-W końcu jestem bogaty-
Uśmiechnął się ironicznie.
-Tutaj miasto jest naprawdę
nowoczesne, natomiast wokół mnie są jedynie pola...
-Więc powinno być miło i
spokojnie, racja? – spytał
-Cóż, ostatnio pojawiło się
wielu cudzoziemców, więc teraz jest trochę tłoczniej niż zwykle. - zauważyła
-Budują tam ośrodek
narciarski, prawda? Ludzie zachwycają się jakością śniegu. Podobno w Australii
było o tym głośno. Pewnie będzie to niezła atrakcja turystyczna.
- Och, tak – potwierdziła
Connie.
Collin zauważył, że nie
wygląda jakby interesowała się takimi sprawami więc nie kontynuował tematu.
- Wydajesz się być dość
bogaty. - powiedziała
- W końcu jestem bogaty
- Zapiszę to w swoim
pamiętniku: Collin jest bogaty...
Connie trzyma przy piersi
czerwony pamiętnik, jakby był jej skarbem.
- Ten pamiętnik wygląda, jakby
był częścią ciebie. Jest jakiś szczególny powód, dla którego nosisz go ze sobą
całymi dniami? – zapytał ciekawy Collin.
Dziewczyna nie odpowiedziała
wciąż wpatrzona w kartki.
- Hej!
-Przyszłam do apartamentu
Collina o siódmej rano. Jego mieszkanie jest niewiarygodnie ekstrawaganckie.
Dzisiaj jest piękny dzień. Kropka.
-…Lepiej pospieszmy się do
szkoły.
W końcu wyruszyli tam razem.
***
Po piętnastominutowym spacerze
dotarli pod bramę szkoły.
- Szkoła ta jest znana z tego,
że popiera wolność dla studentów. – Connie nadal pisała w pamiętniku- Uczęszcza
tu wielu wyjątkowych uczniów. Jest nawet kilku artystów i idolów. Z drugiej
strony uczniowie mogą tutaj łatwo zdać, nawet, jeśli nie przykładają się
specjalnie do nauki. To dlatego wiele osób uważa, że jest to tylko słaba szkoła
artystyczna, po której niczego się nie osiągnie. Wiesz, Collin jest często
nieobecny na lekcjach. Jego siostry też często nie ma, ale ona musi uczęszczać
na zawody w łyżwiarstwie figurowym. Jednakże Collin powinien być zwykłym,
systematycznym uczniem, takim jak ja. Collin jest tajemniczą osobą, czyż nie?
Kropka.
Collin nie za bardzo rozumiał, o
co chodzi, ale wygląda na to, że opowiadanie o szkole się skończyło.
-Hej, Connie
-Och, wybacz. Mamrotałam to na
głos?
-A co do moich nieobecności...
Nie mówiłem ci o tym wcześniej?
-Och. To z powodu choroby, tak?
-Nie to powiedziałem.
Connie przechyliła swoją głowę.
-Jestem często nieobecny,
ponieważ pomagam mojemu ojcu w pracy. Czasami wyjeżdżam nawet z kraju na
delegację.
-Pierwszy raz o tym słyszę.
-Naprawdę? – zapytałem
zdziwiony
-Przysięgam. Jestem tego
pewna, bo wszystko, co o tobie usłyszę, zapisuję w moim pamiętniku.
Jakoś strasznie to
zabrzmiało...
-Ale właśnie usłyszałam coś
dobrego. Pozwól, że to zapiszę...
-To też zapiszesz?
Jednak Connie już nie
odpowiedziała wpatrzona w swój pamiętnik.
- Siema – rozległ się głos za
nami
-O, hej, Neil.- powiedziała
radośnie dziewczyna- Oto Nevil. Jak widać, jest typowym „ładnym chłopakiem”.
Zawsze nosi krótkie spodenki, nawet zimą. Cieszy się popularnością wśród
starszych kobiet, jest także moim dobrym przyjacielem. Kropka.
Collin znów nie wiedział, o co chodzi,
ale wygląda na to, że przedstawia kolejnego bohatera.
-Rany, temperatura ciągle
maleje. W nocy miałem nawet nadzieję, że dzisiaj spadnie śnieg.
Słodki, szczenięcy uśmiech
pojawił się na jego twarzy.
-Hej, hej, Connie...
Przeczytałaś wczoraj najnowszy numer ‘Sweet dream’ ?
‘Sweet dream’ to popularny
magazyn dla kobiet
-Nie, jeszcze nie.
-Więc co powiesz na to, żebym
ci go pożyczył? W tym miesiącu pisali głównie o perfumach. Och, jest także wzmianka
o tym, że w centrum mają wybudować nową cukiernię.
Neil dobrze znał się na
tematach popularnych wśród kobiet.
-Neil, nie odbierz tego źle,
ale jesteś słodszy nawet ode mnie.
-Ehehe, więc uważasz, że
jestem kobiecy
-Ale to dobra rzecz. Dzięki
temu bardzo łatwo się z tobą rozmawia
-No cóż, dzięki!
Ilekroć Collin na niego
patrzył - uśmiech Neila zawsze wygląda perfekcyjnie.
-Och, prawie zapomniałem.
Neil raz jeszcze zaświecił
swoimi olśniewająco białymi zębami.
-Słyszałem, że dzisiaj ma się
do nas przenieść jakaś nowa uczennica.
-Do naszej klasy? – zapytała
zdziwiona Connie -O tej porze roku...?
-Pewnie jest jakąś nową
idolką, która przeniosła się tutaj, aby zadebiutować. Dla kogoś takiego
przepisanie się tutaj w samym środku roku szkolnego nie byłoby niczym
niespotykanym. – Zauważył Neil -To dziewczyna. Mam nadzieję, że jest śliczna.
-Mam tylko nadzieję, że będzie
codziennie chodzić na zajęcia. Ludzie są tak zajęci końcem roku, że w klasie
nie ma z kim gadać... – westcheła Connie
-Myślę, że Sara dzisiaj
przyjdzie.
-O, naprawdę? Wróciła już ze
Stanów?- zapytała Connie
-Właściwie to z Kanady.
Wczoraj wieczorem dostałem wiadomość.
- Jest naprawdę niesamowita.
Może nawet wziąć udział w następnej Olimpiadzie. – Powiedziała entuzjastycznie
Connie
-Cóż, wszystko zależy od tego,
jakie postępy zrobiła w porównaniu do kiedyś. – Powiedział krótko Collin
- Och, prawie zapomniałam.
Nauczycielka prosiła mnie, żebym się z nią dzisiaj rano spotkała.
-Właśnie takie rzeczy powinnaś
zapisywać w swoim pamiętniku- zaśmiał się chłopak
-Przepraszam. Muszę lecieć.
Connie popędziła za budynek
szkoły
Neil i Collin gapili się na
siebie przez chwilę.
-Cholera...! – warknął Neil
-C-co? – zapytał Colin nic nie
rozumiejąc
-Szlag by tę małą idiotkę...
Co miało znaczyć to pieprzenie: ‘Nie odbierz tego źle, ale jesteś słodszy nawet
ode mnie’?! Co ona niby sugeruje ?! – krzyczał Neil
- Och, daj spokój. Nie miała
na myśli niczego złego. – Collin próbował go uspokoić
-Ja, słodki? Nie bądź śmieszny.
Co za idiota- pomyślał Collin.
W końcu zadzwonił dzwonek.
-Hehe, domyślam się, że znowu
cały dzień będę wygłupiać się z tymi zdzirami...
-Neil, pospiesz się do klasy.-
krzyknęła nauczycielka
-Tak, już idę!- Powiedział
słodkim głosem
...Cóż za niesamowicie szybka
zmiana osobowości. Collin nigdy nie mógł się temu nadziwić.
-Felicity dzisiaj nie ma….-
zauważyła Connie
-Przyjaźnisz się z Felicity?-
zapytał Collin
-Nie za bardzo... Czemu
pytasz?
Cóż... Też chciałbym być jej
przyjacielem.- odpowiedział szybko.
-To świetnie.- powiedziała
niepewnie Connie.
Felicity... Pomimo tego, że
zapominał o wielu rzeczach, o tej dziewczynie musiał pamiętać. Niestety dzisiaj
jej nie ma...Nagle zdał sobie sprawę, jak głośno jest na korytarzu.
Co się dzieje?
- Dzieeeń Dooobry
- O,Sara!
Po tym, jak wkroczyła Sara,
klasa od razu stała się żywsza.
-Hej, co słychać? - odezwała się beztrosko.
-Długo się nie widziałyśmy,
Sara Jak było w Kanadzie?- zapytała podekscytowana Connie
-Hę? W Kanadzie? – odezwała
się nieprzytomnie – Hę.. Cóż... Jak to w Kanadzie.
-Rozumiem- odezwała się
zrezygnowana Connie
-Ale, ale, nauczyłam się tam
poczwórnego skoku!
Miała taki zadowolony wyraz
twarzy.
-Niesamowite! Słyszałem, że
tylko kilka osób na świecie potrafi wykonać poczwórny skok!- w głosie Neila
dało się słyszeć podziw.
-Ale, ale, podczas lądowania
spadam na tyłek- roześmiała się Sara
-Rozumiem…- tym razem Neil
wyglądał na zrezygnowanego.
-Dobra, musze iść- I
odwróciwszy głowe odeszła w głąb klasy.
Collin nie wiedział o czym ona myśli.
Collin nie wiedział o czym ona myśli.
- Hej Neil – zaczął Colin
- Tak?
-Lekcje zaczną się bez nowej
uczennicy.
Neil siedzi z tyłu sali,
patrząc do czasopisma zamiast do zeszytu.
-...Hmm, to dziwne.
-Jesteś pewien, że ma przyjść
dzisiaj?
- Słyszałem to od
nauczycielki, więc to musi być prawda
Podczas gdy gadali, lekcje
zdążyły się skończyć. Nawet jeśli dzieje się tak za każdym razem, Collin miał
wrażenie, że zajęcia są każdego dnia coraz dłuższe
***
To nadal październik, więc na
dachu jest dosyć zimno...
-Nie zamierzasz jeść, Sara?-
zapytała Connie
-Jestem na diecie.-
odpowiedziała
Wyglądało na to, że każdy
dodatkowy kilogram przeszkadza łyżwiarkom w zachowaniu równowagi przy skokach.
-Znowu jesz tylko to
niezdrowe jedzenie, Neil – skrzywiła się Sara
-Cóż, mogę przeżyć na samej
czekoladzie.- powiedział z pełnymi ustami
Collin nie wiedział, czy to tylko część
jego "niewinnego" wizerunku, ale nigdy nie widział, żeby jadł coś
innego niż słodycze.
Nagle Collin zauważył jakąś
Dziewczynę. Wskazał palcem na tę osobę bez zastanowienia.
-Łał, ma takie długie włosy.-
Powiedział Neil
Raczej bardzo gęste. Gapiła
się na nich. Cóż, można powiedzieć, że oni też się na nią gapili, ale ona
patrzyła na nich już od jakiegoś czasu. Żeby być bardziej precyzyjnym,
patrzyła na Collina
-Kim ona jest? Nigdy wcześniej
jej nie widziałam –zapytała zdziwiona Sara
-To dlatego, że rzadko bywasz
w szkole- Zauważył Collin
- Więc wiesz kim ona jest? –
zapytała Connie
-Nie, nie wiem – odpowiedział
Collin
-Hmm. Myślicie, że jest z
młodszej klasy?-zastanawiała się dalej Connie
Właśnie w tym momencie Neil
podniósł swoją rękę w podekscytowaniu.
-Och, wiem! Wiem!- wykrzyknął
-Niby co?
-Znam prawdziwą tożsamość tej
długowłosej dziewczyny.
Miał taki zadowolony wyraz
twarzy.
-To ta przeniesiona uczennica!
Okej, bardzo mi się podoba! :D Zostaję na dłużej. Neil jest trochę denerwujący z tą dwulicowością, ale mi to nie przeszkadza. Connie i Collin są fajni, już ich lubię ;) Ciekawe i naturalne dialogi, ale ja w niektórych miejscach dałabym choć trochę opisów.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :P
Pozdrawiam i zapraszam do siebie: polelf-z-fabryki-swietego-mikolaja.blogspot.com
Och jak ja nienawidzę Neila! Nie cierpię tego typu chłopaków... Ale to dobrze, bo to by było dziwne, gdybym lubiła wszystkich, nie na tym rzecz polega. ;)
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział bardzo fajny, podoba mi się! :)
Pozdrawiam, Bubblegum.