piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 1

A więc dodaje rozdział 1. Mam nadzieje, że będzie wam się podobał :>










                                                                 Rozdział 1

Collin obudził się jak zwykle o siódmej rano, na śniadanie jak zawsze zjadł tosty i mleko, i jak każdego dnia, otworzył dzisiejszą gazetę. Ale pomimo całej tej rutyny, dopiero spojrzenie przez jego wielkie okno i obserwacja miasta, które posiada więcej niż dziesięć milionów mieszkańców sprawiło, że zaczynał czuć się gotowy na ten dzień. A teraz czas na szkołę. Po tym wszystkim, czym musiał się zajmować przez ostatnie trzy dni, szkoła wydawała mu się być dużo bardziej interesująca. Nagle rozległ się dzwonek.
Gość? Tak wcześnie rano? Nie pamiętał, żeby umawiał się na jakieś spotkanie... wygląda znajomo.
- Umm... Czy to mieszkanie Collina ? – odezwał się głos w domofonie
- Przepraszam, ale kim jesteś? – zdziwił się chłopak.
- Och, jestem Connie. Connie Reeves. Jestem koleżanką z klasy Collina Breen... Eee, jestem też przewodniczącą klasy. – odezwała się niepewnie dziewczyna
-Ach... Ta Connie.
-Collin ?
-Taa, to ja. Nie poznałaś?
Nowoczesne domofony nie powinny mieć problemów z jakością dźwięku.
-Brzmiałeś jakoś inaczej. Myślałam, że to może być twój tata.
-Nie przejmuj się. W końcu ja też ciebie nie poznałem – powiedział to tak beztrosko jak by była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Żartujesz prawda? Jesteśmy w klasie od pierwszego roku…
Wygląda na to, że jeszcze nie do końca się obudziłem- pomyślał
Odpowiedź nie się pojawiała się tak długo, że w końcu rozległ się znowu głos:
-No cóż nie ważne. Byłeś chory przez kilka ostatnich dni, prawda? Więc ja... Zastanawiałam się, co ci się stało- powiedziała Connie.
- Już wszystko w porządku. Zaczekaj tam, zaraz zejdę na dół. Pójdziemy razem do szkoły.
 Connie sprawiała wrażenie zadowolonej.


-Dzień dobry.- powiedziała uśmiechnięta kiedy Collin znalazł się już na dworzu.
Connie jest jedną z tych osób, których obecność podnosi na duchu, gdy tylko znajdują się w pobliżu.
-Pierwszy raz widzę, gdzie mieszkasz. To miejsce jest niesamowite. – powiedziała, rozglądając się dookoła
- Niesamowite?
-Czy to nie jeden z tych luksusowych apartamentów? Widziałam je kiedyś w telewizji. Mówią, że tylko bogaci ludzie żyją w takich luksusach.
-Cóż, faktycznie może być trochę za duży, jak dla tylko jednej osoby
- Co?! Mieszkasz sam?!- Connie odwróciła zdziwione oczy w jego stronę.
-W końcu jestem bogaty- Uśmiechnął się ironicznie.
-Tutaj miasto jest naprawdę nowoczesne, natomiast wokół mnie są jedynie pola...
-Więc powinno być miło i spokojnie, racja? – spytał
-Cóż, ostatnio pojawiło się wielu cudzoziemców, więc teraz jest trochę tłoczniej niż zwykle. - zauważyła
-Budują tam ośrodek narciarski, prawda? Ludzie zachwycają się jakością śniegu. Podobno w Australii było o tym głośno. Pewnie będzie to niezła atrakcja turystyczna.
- Och, tak – potwierdziła Connie.
Collin zauważył, że nie wygląda jakby interesowała się takimi sprawami więc nie kontynuował tematu.
- Wydajesz się być dość bogaty. - powiedziała
- W końcu jestem bogaty
- Zapiszę to w swoim pamiętniku: Collin jest bogaty...
Connie trzyma przy piersi czerwony pamiętnik, jakby był jej skarbem.
- Ten pamiętnik wygląda, jakby był częścią ciebie. Jest jakiś szczególny powód, dla którego nosisz go ze sobą całymi dniami? – zapytał ciekawy Collin.
Dziewczyna nie odpowiedziała wciąż wpatrzona w kartki.
- Hej!
-Przyszłam do apartamentu Collina o siódmej rano. Jego mieszkanie jest niewiarygodnie ekstrawaganckie. Dzisiaj jest piękny dzień. Kropka.
-…Lepiej pospieszmy się do szkoły.
W końcu wyruszyli tam razem.
                                    ***

Po piętnastominutowym spacerze dotarli pod bramę szkoły.
- Szkoła ta jest znana z tego, że popiera wolność dla studentów. – Connie nadal pisała w pamiętniku- Uczęszcza tu wielu wyjątkowych uczniów. Jest nawet kilku artystów i idolów. Z drugiej strony uczniowie mogą tutaj łatwo zdać, nawet, jeśli nie przykładają się specjalnie do nauki. To dlatego wiele osób uważa, że jest to tylko słaba szkoła artystyczna, po której niczego się nie osiągnie. Wiesz, Collin jest często nieobecny na lekcjach. Jego siostry też często nie ma, ale ona musi uczęszczać na zawody w łyżwiarstwie figurowym. Jednakże Collin powinien być zwykłym, systematycznym uczniem, takim jak ja. Collin jest tajemniczą osobą, czyż nie? Kropka.
Collin nie za bardzo rozumiał, o co chodzi, ale wygląda na to, że opowiadanie o szkole się skończyło.

-Hej, Connie
-Och, wybacz. Mamrotałam to na głos?
-A co do moich nieobecności... Nie mówiłem ci o tym wcześniej?
-Och. To z powodu choroby, tak?
-Nie to powiedziałem.
Connie przechyliła swoją głowę.
-Jestem często nieobecny, ponieważ pomagam mojemu ojcu w pracy. Czasami wyjeżdżam nawet z kraju na delegację.
-Pierwszy raz o tym słyszę.
-Naprawdę? – zapytałem zdziwiony
-Przysięgam. Jestem tego pewna, bo wszystko, co o tobie usłyszę, zapisuję w moim pamiętniku.
Jakoś strasznie to zabrzmiało...
-Ale właśnie usłyszałam coś dobrego. Pozwól, że to zapiszę...
-To też zapiszesz?
Jednak Connie już nie odpowiedziała wpatrzona w swój pamiętnik.
- Siema – rozległ się głos za nami
-O, hej, Neil.- powiedziała radośnie dziewczyna- Oto Nevil. Jak widać, jest typowym „ładnym chłopakiem”. Zawsze nosi krótkie spodenki, nawet zimą. Cieszy się popularnością wśród starszych kobiet, jest także moim dobrym przyjacielem. Kropka.
Collin znów nie wiedział, o co chodzi, ale wygląda na to, że przedstawia kolejnego bohatera.
-Rany, temperatura ciągle maleje. W nocy miałem nawet nadzieję, że dzisiaj spadnie śnieg.
Słodki, szczenięcy uśmiech pojawił się na jego twarzy.
-Hej, hej, Connie... Przeczytałaś wczoraj najnowszy numer ‘Sweet dream’ ?
‘Sweet dream’ to popularny magazyn dla kobiet
-Nie, jeszcze nie.
-Więc co powiesz na to, żebym ci go pożyczył? W tym miesiącu pisali głównie o perfumach. Och, jest także wzmianka o tym, że w centrum mają wybudować nową cukiernię.
Neil dobrze znał się na tematach popularnych wśród kobiet.
-Neil, nie odbierz tego źle, ale jesteś słodszy nawet ode mnie.
-Ehehe, więc uważasz, że jestem kobiecy
-Ale to dobra rzecz. Dzięki temu bardzo łatwo się z tobą rozmawia
-No cóż, dzięki!
Ilekroć Collin na niego patrzył - uśmiech Neila zawsze wygląda perfekcyjnie.
-Och, prawie zapomniałem.
Neil raz jeszcze zaświecił swoimi olśniewająco białymi zębami.
-Słyszałem, że dzisiaj ma się do nas przenieść jakaś nowa uczennica.
-Do naszej klasy? – zapytała zdziwiona Connie -O tej porze roku...? 
-Pewnie jest jakąś nową idolką, która przeniosła się tutaj, aby zadebiutować. Dla kogoś takiego przepisanie się tutaj w samym środku roku szkolnego nie byłoby niczym niespotykanym. – Zauważył Neil -To dziewczyna. Mam nadzieję, że jest śliczna.
-Mam tylko nadzieję, że będzie codziennie chodzić na zajęcia. Ludzie są tak zajęci końcem roku, że w klasie nie ma z kim gadać... – westcheła Connie
-Myślę, że Sara dzisiaj przyjdzie.
-O, naprawdę? Wróciła już ze Stanów?- zapytała Connie
-Właściwie to z Kanady. Wczoraj wieczorem dostałem wiadomość.
- Jest naprawdę niesamowita. Może nawet wziąć udział w następnej Olimpiadzie. – Powiedziała entuzjastycznie Connie
-Cóż, wszystko zależy od tego, jakie postępy zrobiła w porównaniu do kiedyś. – Powiedział krótko Collin
- Och, prawie zapomniałam. Nauczycielka prosiła mnie, żebym się z nią dzisiaj rano spotkała.
-Właśnie takie rzeczy powinnaś zapisywać w swoim pamiętniku- zaśmiał się chłopak
-Przepraszam. Muszę lecieć.
Connie popędziła za budynek szkoły
Neil i Collin gapili się na siebie przez chwilę.
-Cholera...! – warknął Neil
-C-co? – zapytał Colin nic nie rozumiejąc
-Szlag by tę małą idiotkę... Co miało znaczyć to pieprzenie: ‘Nie odbierz tego źle, ale jesteś słodszy nawet ode mnie’?! Co ona niby sugeruje ?! – krzyczał Neil
- Och, daj spokój. Nie miała na myśli niczego złego. – Collin próbował go uspokoić
-Ja, słodki? Nie bądź śmieszny.
Co za idiota- pomyślał Collin.


W końcu zadzwonił dzwonek.
-Hehe, domyślam się, że znowu cały dzień będę wygłupiać się z tymi zdzirami...
-Neil, pospiesz się do klasy.- krzyknęła nauczycielka
-Tak, już idę!- Powiedział słodkim głosem
...Cóż za niesamowicie szybka zmiana osobowości. Collin nigdy nie mógł się temu nadziwić.
-Felicity dzisiaj nie ma….- zauważyła Connie
-Przyjaźnisz się z Felicity?- zapytał Collin
 -Nie za bardzo... Czemu pytasz?
Cóż... Też chciałbym być jej przyjacielem.- odpowiedział szybko.
-To świetnie.- powiedziała niepewnie Connie.
Felicity... Pomimo tego, że zapominał o wielu rzeczach, o tej dziewczynie musiał pamiętać. Niestety dzisiaj jej nie ma...Nagle zdał sobie sprawę, jak głośno jest na korytarzu.
Co się dzieje?
- Dzieeeń Dooobry
- O,Sara!
Po tym, jak wkroczyła Sara, klasa od razu stała się żywsza.
-Hej, co słychać? - odezwała się beztrosko.
-Długo się nie widziałyśmy, Sara Jak było w Kanadzie?- zapytała podekscytowana Connie
-Hę? W Kanadzie? – odezwała się nieprzytomnie – Hę.. Cóż... Jak to w Kanadzie.
-Rozumiem- odezwała się zrezygnowana Connie
-Ale, ale, nauczyłam się tam poczwórnego skoku!
Miała taki zadowolony wyraz twarzy.
-Niesamowite! Słyszałem, że tylko kilka osób na świecie potrafi wykonać poczwórny skok!- w głosie Neila dało się słyszeć podziw.
-Ale, ale, podczas lądowania spadam na tyłek- roześmiała się Sara
-Rozumiem…- tym razem Neil wyglądał na zrezygnowanego.
-Dobra, musze iść- I odwróciwszy głowe odeszła w głąb klasy.
Collin nie wiedział o czym ona myśli.

- Hej Neil – zaczął Colin
- Tak?
-Lekcje zaczną się bez nowej uczennicy.
Neil siedzi z tyłu sali, patrząc do czasopisma zamiast do zeszytu.
-...Hmm, to dziwne.
-Jesteś pewien, że ma przyjść dzisiaj?
- Słyszałem to od nauczycielki, więc to musi być prawda
Podczas gdy gadali, lekcje zdążyły się skończyć. Nawet jeśli dzieje się tak za każdym razem, Collin miał wrażenie, że zajęcia są każdego dnia coraz dłuższe
                                        
                                                          ***

To nadal październik, więc na dachu jest dosyć zimno...
-Nie zamierzasz jeść, Sara?- zapytała Connie
-Jestem na diecie.- odpowiedziała
Wyglądało na to, że każdy dodatkowy kilogram przeszkadza łyżwiarkom w zachowaniu równowagi przy skokach.
 -Znowu jesz tylko to niezdrowe jedzenie, Neil – skrzywiła się Sara
-Cóż, mogę przeżyć na samej czekoladzie.- powiedział z pełnymi ustami
Collin nie wiedział, czy to tylko część jego "niewinnego" wizerunku, ale nigdy nie widział, żeby jadł coś innego niż słodycze.
Nagle Collin zauważył jakąś Dziewczynę. Wskazał palcem na tę osobę bez zastanowienia.
-Łał, ma takie długie włosy.- Powiedział Neil
Raczej bardzo gęste. Gapiła się na nich. Cóż, można powiedzieć, że oni też się na nią gapili, ale ona patrzyła na nich już od jakiegoś czasu. Żeby być bardziej precyzyjnym, patrzyła na Collina
-Kim ona jest? Nigdy wcześniej jej nie widziałam –zapytała zdziwiona Sara
-To dlatego, że rzadko bywasz w szkole- Zauważył Collin
- Więc wiesz kim ona jest? – zapytała Connie
-Nie, nie wiem – odpowiedział Collin
-Hmm. Myślicie, że jest z młodszej klasy?-zastanawiała się dalej Connie
Właśnie w tym momencie Neil podniósł swoją rękę w podekscytowaniu.
-Och, wiem! Wiem!- wykrzyknął
-Niby co?
-Znam prawdziwą tożsamość tej długowłosej dziewczyny.
Miał taki zadowolony wyraz twarzy.
-To ta przeniesiona uczennica!





2 komentarze:

  1. Okej, bardzo mi się podoba! :D Zostaję na dłużej. Neil jest trochę denerwujący z tą dwulicowością, ale mi to nie przeszkadza. Connie i Collin są fajni, już ich lubię ;) Ciekawe i naturalne dialogi, ale ja w niektórych miejscach dałabym choć trochę opisów.
    Czekam na następny rozdział :P
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: polelf-z-fabryki-swietego-mikolaja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Och jak ja nienawidzę Neila! Nie cierpię tego typu chłopaków... Ale to dobrze, bo to by było dziwne, gdybym lubiła wszystkich, nie na tym rzecz polega. ;)
    Ogólnie rozdział bardzo fajny, podoba mi się! :)
    Pozdrawiam, Bubblegum.

    OdpowiedzUsuń