wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 2

                                                               Rozdział 2


Przeniesiona uczennica, która spóźniła się pierwszego dnia do szkoły, stała przed całą klasą. Nie przestawała patrzeć w podłogę.
- No dobrze, mogłabyś się przedstawić? – zaczęła niepewnie Connie
Jako przewodnicząca, Connie zorganizowała jej zapoznanie się z klasą.
-Hm?
-Nie musisz się denerowawać. Może najpierw powiesz nam swoje imię? - zachęcała ją dalej, jednak dziewczyna nie wyglądała na zmotywowaną.
-Moje... imię…?
Wymamrotała to tak, że trudno było cokolwiek usłyszeć.
-Dziwna jest, co nie?- mrunkneła Sara
-Jej włosy są takie długie- zawtórował Neil
Czując się niezręcznie, Connie znów spróbowała.
-Tak, twoje imię...
-Czy... Czy naprawdę muszę je zdradzać?
-Oczywiście, że tak! Jeśli tego nie zrobisz, to skąd mamy wiedzieć, jak się do ciebie zwracać?
-Haah... Racja.
Dziewczyna przez cały czas wzdychała.
-Jestem... Bin Laden.
-C-Co?!
-Nie znasz tego imienia?
Wyglądała na nieco zdenerwowaną.
-Co do...? Jest strasznie dziwna.- powiedziała Sara patrząc się na osobę przed nią
-Jej włosy są taaakie długie. – powtórzył Neil
Na czole Connie pojawiły się krople potu.
-Słuchaj... Proszę tylko...
-Moje imię, tak...?
-T-tak...
Przez chwile panowała cisza której nikt nie śmiał przerwać. Wszyscy wpatrywali się w dziewczyne na środku klasy.
-Och, gram na skrzypcach, jeśli was to interesuje...
-Ach. Och, tak...
Więc w końcu chce się przedstawić.
-Wiecie, kiedy muzycy zostają zatrzymani przez policję, media dziwnie ich nazywają. Na przykład: ‘Tego ranka zatrzymano wokalistkę Nicole’. Nie sądzicie, że ‘wokalistka Nicole’ brzmi naprawdę dziwnie?
-Nazywam się Mia. Gdybym kiedykolwiek pojawiła się w wiadomościach, to czy mówili by o mnie ‘skrzypaczka Mia’? A co, jeśli przestępca gra na flecie? Wtedy mówiliby ‘flecistka Mia’? W ten sposób mówimy o osobie, która w gruncie rzeczy popełniła przestępstwo i została już zatrzymana... Dodawanie fleciarka do nazwiska jest przesadą.
-…
Nikt w klasie nie odpowiedział. No i znowu zaczęła wzdychać.
- Cóż, wszyscy...- zaczeła Connie.
-Nawet jeśli zazwyczaj jestem przygnębiona, to proszę, bądźcie w stosunku do mnie przyjacielscy. Może wtedy zobaczycie moją uroczą stronę.
-Nazywam się Mia Shelby ...
Collin miał już tego serdecznie dosyć. Mia Shelby, co...? Jest jakimś nowym komikiem?
Collin tamtego popołudnia miał test z matematyki. Najwyraźniej jest to test, który mógłby wpłynąć na całe jego życie.
-Ach... To takie trudne ...
Sara mamrotała do siebie pod nosem, pukając się przy tym w głowę.
Tajemnicza przeniesiona uczennica, Mia Shelby, siedziała przed Collinem.
Jej postawa była perfekcyjna. Jej plecy są idealnie wyprostowane, gdy pisze odpowiedzi.
-Hej, Collin… - szepnął do niego Neil -Ta przeniesiona uczennica pisze na kartce jakieś dziwne rzeczy.
Racja, ze swojego miejsca Neil był w stanie zobaczyć jej kartkę.
-Co napisała?
-Nie mam pojęcia, ale widziałem słowo ‘królestwo’.
-Co?
To nie test z historii.
-Co do...? ‘Zjednoczone Narody przeciwko mnie?’-
-Chwila, o czym ty gadasz?
-Nie, nie ja, to ona...
Twarz Neila nie miała wyrazu.
-Chwila, coś rysuje. To... pingwin? Wabi się... Perry? Specjalne umiejętności: otworzenie kraju na globalną gospodarkę... Co to za pingwin...?
-Hej...
Niespodziewanie Mia się odwróciła.
 -Nie patrz.
-Ech?
-Widziałeś to, prawda?
-Nie, ja...
-To bardzo ważny projekt.
-P-projekt?- zdziwił się Neil
Jej wzrok był przeszywający.
-Och, szkicujesz pomysły na maskotkę jakichś produktów? A może tworzysz postać do gry czy coś w tym rodzaju...?
-To nie jest nic tak dziecinnego.
-Więc co to jest?- zniecierpliwił się w końcu Collin
-Nie powiem.-  odpowiedziała skrycie dziewczyna zwracając oczy ku niemu
- W porządku…- chłopak nie próbował drążyć tematu
-Nie jesteś ani trochę ciekawy?
-Nie, niespecjalnie...
-Cóż, dobrze więc…
Z jakiegoś powodu wyglądała teraz na przygnębioną.
- Co?
Mia przyglądała mu się uważnie, jakby oceniała przedmiot. W tym momencie zadzwonił dzwonek.
-Wreszcie koniec... Niczego z tego nie zrozumiałam.- powiedziała Sara przeciągając się.
Gdy skończył się test, wszyscy się zrelaksowali.
- Hej…
Neil znowu użył swojego słodkiego głosu, kiedy zbliżył się do Collina i Mii.
-Cześć, jestem Neil.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała patrząc się tylko na niego.
-Mia, twoje włosy są takie puszyste i gęste. Są naprawdę, naprawdę piękne! Do jakiego salonu zwykle chodzisz?
-…
Z ust Mii nie wyszło żadne słowo, dalej tylko gapiła się na Neila
-No co? Mimo że jestem facetem, też czasem korzystam z zabiegów kosmetycznych. Poza tym uważam, że w dzisiejszych czasach, dla faceta ważne jest, żeby zwracać uwagę na swój wygląd.
-Zabiegów kosmetycznych?- spytała się w końcu
-Dokładnie. Zabiegów kosmetycznych.
-W salonie piękności?
-Mhm... Och, chwila, przecież dopiero co przeprowadziłaś się do tego miasta, więc pewnie nie wiesz, gdzie są najlepsze salony.
-Racja, nie mam pojęcia.
-Pozwól więc, że ci powiem. W centrum miasta jest salon, który niedawno zatrudnił naprawdę znanych stylistów. Chodzi do niego wiele sław.
-Aha…
...Nie wyglądała na zainteresowaną.
-Mia?
Connie podeszła do nas z uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam za wcześniej. Nie udało mi się należycie cię przedstawić.
Connie była taką miłą...
-Przepraszam, jestem okropną przewodniczącą. Pewnie strasznie się denerwowałaś, co?
...i sympatyczną dziewczyną.
-Może porozmawiamy trochę przed powrotem do domu?
-Myślę, że raczej już pójdę.- mruknęła Mia spuszczając głowe.
-Ahaha, dlaczego nie zostaniesz chociaż na kilka minut?- zapytał się Neil
- Przepraszam Netil
-Neil – poprawił ją
-Przepraszam.
-Czemu jesteś taka formalna?
-Tak rozmawia się w mieście, z którego pochodzę. Nie jestem stąd.
Wszyscy się na nią popatrzyli
-Och, pewnie pochodzisz z daleka. To musiała być wyczerpująca podróż. – zauważyła zmartwiona Connie
-Skąd jesteś?- zapytał Collin
-Hę ?
-...Pytałem, skąd jesteś.
-Ach...
-Biegun Północny? – odpowiedziała Mia tak jakby sama nie była tego pewna.
-Nie bądź śmieszna, tam nikt nie mieszka.”
-No to Biegun Południowy?
-Przestań wymieniać tak ekstremalne miejsca.”
-Ekstremalne’, co? Myślę, że to słowo zostało stworzone właśnie na takie chwile.
-…P-przestań udawać, że mówisz to na poważnie…!
-Słuchaj, naprawdę mi przykro, ale...
-Ach, przepraszam za zatrzymanie cię.- mruknęła Connie zakłopotana
-…
-Hm? O co chodzi?
-Czy ty przypadkiem nie chcesz zostać moją przyjaciółką?
-T-Tak, tak. Wszyscy zostańmy przyjaciółmi.
-Może zaczniemy od jutra?
-Hę? Od jutra?
-Dzisiaj nie przygotowałam się na to psychicznie.
-Więc musisz się przygotować. Rozumiem…
- Sorki. A tera pa.
Dziewczyna szybko wstała i wyszła. Neil i Collin spojrzeli na siebie.
-Hura! Teraz przyjaźnię się z Mią!
Za to Connie była cała w skowronkach.


-Braciszku, Sara ma teraz trening, więc spadam.
-Będziesz trenować jak zawsze do dziesiątej w nocy, co nie?
-Tak, tak. Musisz przyjść i mnie zobaczyć.
-Mam taki zamiar. Chcę zobaczyć też mamę.
‘Mama’ to matka Kanon, ale nie Collina. Poza tym jest też jej trenerką.
-Przyjdź koło siódmej. Możemy zjeść kolację w pobliżu lodowiska!
Chwyciła się mojego ramienia Collina
-Okej? Okej?
-Zrozumiałem. Siódma, tak...?
-Ekstra!
Sara zawsze była bardzo ekspresyjna. Cóż, właśnie dlatego, że jest taka, może występować przed publicznością.
-To do zobaczenia!
Podskoczyła lekko i odeszła.

-Och, Collin! – zawołała za chłopakiem Connie
-Co takiego?
Wracasz do domu? – zapytała nieśmiało
-Tak.
-Ach, rozumiem... Rozumiem.- popatrzyła na swoje ręce
-Hę?
-Ach, no więc, um...
Connie wyglądała na zdenerwowaną.
-...O co chodzi?
-Czy... Czy jesteś teraz wolny?
-Myślę, że tak...
-Och, serio...? Poczekaj chwilę.”
-Przestań zaglądać do swojego pamiętnika. Czego tam szukasz?
-W-Więc może chcesz ze mną gdzieś wyjść? – zapytała w końcu
...Więc chciała tylko gdzieś wyjść.
-Jasne. Ale tylko do szóstej. Później jestem umówiony z Sarą
-Och, jasne, nie ma sprawy. Ja też nie powinnam wracać do domu zbyt późno.
-Przecież tylko wyjdziemy gdzieś razem. Po co to całe zamieszanie?
-Bo zapraszanie cię gdzieś po szkole sprawia, że jestem podenerwowana, Collin…
-Ah tak ?
-Zawsze spieszysz się do domu, prawda? Dlatego zawsze myślałam, że musisz być zajęty.
-Nie musisz się tak o to martwić...
-No to świetnie. Teraz możemy być nawet jeszcze lepszymi przyjaciółmi.
Tsubaki uśmiechnęła się niewinnie.


Jest już prawie listopad, dlatego ostatnimi czasy słońce zaczęło zachodzić wcześniej. W mieście pełnym młodych ludzi, wieczorami ulice zawsze tętnią życiem. To Centralna Aleja, serce Centralnej Dzielnicy Miasta Featherstone w Anglii. Fast-foody, kawiarnie i tym podobne, wszystkie te punkty rozrywki stworzone są dla młodych ludzi, którzy nie wracają do domu zaraz po szkole.
-Wow, ale tłoczno. Zgubię się.
-Bez przesady Connie
-Nigdy nie byłam na Centralnej Alei. Trochę to przerażające, poza tym przez to, że nie wracam do domu zaraz po szkole, czuję się jakoś dziwnie… Często tu przychodzisz?
- Ja ?
...Jak powinien odpowiedzieć? Często opuszczał zajęcia, a jego oceny z przedmiotów są przeciętne. W klasie uchodzi za kogoś, kto gra wyluzowanego i nie przejmującego się niczym ważnym.
-...Raz na jakiś czas przychodzę tutaj na zakupy.
-Sam?
-Czemu pytasz?
-Och, bez powodu. Po prostu wygląda na to, że masz poza szkołą wielu przyjaciół.
-Czasami jestem sam. Czasami w czyimś towarzystwie.
-Należysz do jakiegoś klubu?
...Wygląda na to, że ona...
-Mówiąc „kluby” masz na myśli klub tańca albo klub bokserski?
...Ostatnio chciała wiedzieć o Collinie więcej.
-Och, przepraszam, to brzmi, jakbym robiła z tobą jakiś wywiad. To tylko, no wiesz... Nawet jeśli od zawsze jesteśmy w tej samej klasie, nic o tobie nie wiem.
-Hmm...
...Spróbujmy sprawić, żeby trochę mną gardziła.
-Nie można tego inaczej powiedzieć... Naprawdę, ale, uch... Jestem strasznym kobieciarzem- Collin musiał utrzymać odpowiedni dystans od swoich koleżanek z klasy. Nie zbyt bliski i nie zbyt daleki. -Przepraszam. Musisz nienawidzić takich kobieciarzy jak ja, prawda?
A jednak się uśmiechnęła.
-Coś ty! Oczywiście, że nie! Oczywiście, jest to trochę przerażające, ale to pewnie dlatego, że nie wiem za dużo o takich osobach. Nie ocenia się książki po okładce’, racja?
W jej uśmiechu nie ma nawet odrobiny nieszczerości.
-Dlatego dopóki dobrze cię nie poznam, nie mogę cię znienawidzić.
- Eh.. Rozumiem…
Connie była naprawde dziwna, Collin nigdy nie poznał równie miłe osoby. Żeby nie powiedzieć za miłej.
-Cóż, nie stójmy tu tylko i gadajmy. Gdzie powinniśmy pójść?
-Będę podążać za tobą.
-No to może kawiarnia?
-Jasne. Ale mimo wszystko i tak jestem zdenerwowana.
-To twój pierwszy raz, kiedy idziesz do kawiarni?
-Muszę coś ze sobą wziąć? Jak coś do robienia notatek?
-Jest dobrze tak jak jest teraz. Po prostu chodź za mną.

Kawiarnia ‘Lapis Lazuli’ jest uroczym miejscem tu, na Centralnej Alei. Panuje tu spokój, a pracownicy też są nawet w porządku. Dla kogoś takiego jak Connie, to idealne miejsce.
-Gdzie zazwyczaj chodzisz, aby się zabawić? – spytał się Collin kiedy usiedli przy wolnym stoliku.
-Mmm, na huśtawki do parku?
-Hę? Jesteś, dzieckiem?
-Czy to dziwne?
-Cóż…
-Robię też zamki z piasku.
...Czy ta dziewczyna jest naprawdę taka samotna… ?
-Chodziło mi o to, czy chodzisz na zakupy albo na karaoke? Miałem na myśli rzeczy, które ludzie w naszym wieku zwykle lubią robić.
-Czasami chodzę na zakupy. Nie masz pojęcia, jak często muszę kupować nowe pamiętniki.
-To przez to, że wszystko w nich zapisujesz
-Masz jakieś hobby, Collin?
-Ja?
...Jak powinien odpowiedzieć?
-Jeśli naprawdę pragniesz odpowiedzi, jest to muzyka.- Collin powiedział prawdę, zanim zdążyłem się powstrzymać
-Muzyka, co? Och, ja kocham rock.
-Więc lubisz mocną muzykę? Ja osobiście preferuję klasyczną.
-Klasyczną? To jest dopiero interesujące.
-No i proszę, znowu notujesz. – Collin popatrzył się  na dziewczynę z rozbawieniem
-Dalej, dalej. Kto jest twoim ulubionym kompozytorem?
-…Prawdopodobnie J. S. Bach.
-Ech? Przepraszam, mógłbyś powtórzyć?
-Przecież powiedziałem, że Bach.
-Och, Bach. Wybacz, te inicjały trochę mnie zmyliły.
-W historii było wielu ‘Bachów’, ponieważ to rodowe nazwisko. Ale najsłynniejszy Bach, do którego nawiązuję, to Jan Sebastian Bach. Niektórzy nazywają go ‘Wielkim Bachem’.
-…
Tsubaki niespodziewanie przestała pisać.
-Hę? Czemu zamknęłaś swój pamiętnik?
-Cóż, po prostu nigdy wcześniej nie widziałam tak wielkiego uśmiechu na twojej twarzy...Ale wiesz, dzisiaj zobaczyłam kompletnie inną stronę ciebie. Bardzo się cieszę.
Gdy znowu się spotkamy, będą mogła pożyczyć od ciebie jakieś płyty?
-Jasne... Och, jutro wychodzi nowa płyta Bacha. Oczywiście przez ‘nową’ mam na myśli nową składankę jego dzieł.  
-Czekasz na nią?
-Jeśli mam być szczery, to tak. Dosłownie odliczałem na palcach dni do premiery.
-Więc może pójdziemy jutro razem ją kupić? – zapytała się Connie z nadzieją
-Czy mam czytać twoje planowanie jutrzejszego dnia za znak, że chcesz już iść do domu?
-Och, oczywiście. Przepraszam. Ostatnio słońce zachodzi dużo wcześniej, wiesz? Ale nie ma problemu, przecież możemy zabawić się też jutro.
-No to chodźmy. Zapłacę rachunek
Wręczyła mi banknot
- Cholera, nie mam ci jak wydać…
-Och, nie przejmuj się tym.
-Nie, zaraz pójdę rozmienić.
-Proszę, mówiłam, że to nic takiego. Poza tym to ja cię zaprosiłam.
Upierała się przy swoim wpychając mi do ręki pieniądze.
-Nie, nie mogę tego zrobić.
-Jesteś zbyt spięty... to tylko kilka złotych.
Collin Przyjrzał się Connie.
-Już ci powiedziałem, że nie mogę tego zrobić
-Hę?
-Nawet jeśli to tylko kilka złotych, pieniądze to wciąż pieniądze.
Connie przestała się uśmiechać.
-…Rozumiesz?
Wcześniej Connie powiedziała: "Nie powinno się oceniać książki po okładce." Ale bez cienia wątpliwości wiedział, że...ten, kto nie szanuje pieniędzy, w większości przypadków jest zły.




Collin odprowadził dziewczyne aż do stacji metra.
-Uważaj, jak będziesz wracała do domu.
-Okej, do jutra!
-Do jutra?
-Przestań żartować. Przecież ustaliliśmy, że wspólnie kupimy jutro tę płytę, pamiętasz?
Nie wiedział, jak odpowiedzieć
-…Tak zrobiliśmy.
-Poza tym muszę kupić nowy pamiętnik. Byłabym szczęśliwa, gdybyś poszedł ze mną.
-Może pojawić się jakaś nagła sprawa, ale jeśli to wszystko, czego chcesz, to myślę, że będę mieć czas.
-Nagła sprawa?
-Tak, um... Musiało to zabrzmieć trochę dziwnie.
-Chodzi ci o to, że w każdej chwili ktoś może do ciebie zadzwonić?
-Zadzwonić?
-Twój telefon wiecznie dzwoni, Collin. Przynajmniej tak to wygląda.
...Naprawdę wyglądało na to, że jest nim zainteresowana.
-Cóż... Tak jak powiedziałem, powinienem znaleźć czas.
-Naprawdę?
Connie uśmiechnęła się i pomachała do mnie.
-No dobra! Papa!
-Taa...
Connie poszła na stację metra.
A teraz... Wciąż jest tyle rzeczy, którymi Collin musiał się dzisiaj zająć
Kiedy miał już odejść, coś sobie przypomniał. Jest szósta....Nie miałem o szóstej jakiegoś spotkania ? zapytał siebie w myślach.  Coś z Sarą… Przynajmniej tak mi się wydaje. Lodowisko, czy coś takiego... No cóż... Skoro nie mógł sobie przypomnieć, to pewnie nie było to nic ważnego. Czas wracać.
- Collin!
-Hę?
Nagle zobaczył biegnącą ku niemu Connie
-Świetnie! Jeszcze sobie nie poszedłeś – powiedziała Connie dysząc
-Co się stało? Czemu tak szybko przybiegłaś z powrotem?
Łapiąc oddech Connie zapytała:
-Um, mógłbyś podać mi swój numer telefonu?
Zaśmiał się.
-Och. To wszystko?
Podał jej mój numer.
-Dziękuję.
-Jaki jest twój?
-Nie mam komórki.
-Ech? W tym wieku i czasach?
Nie wydaje mi się, aby była niezbędna.
-Ale to bardzo kłopotliwe, prawda? Kupmy jutro, jak wyjdziemy razem.
-Nie trzeba. Domowy mi wystarcza.
Dziewczyny takie jak ona są rzadko spotykane w tych czasach.
-Zadzwonię do ciebie później. Upewnij się, że odbierzesz.
-Okej…
Tym razem Connie naprawdę odeszła.
Ale wciąż... Czemu tak nagle się nim zainteresowała? Hmm. Collin wiedział, że nie powinienem się do niej za bardzo zbliżyć. Przemierzając ulice Centralnej Alei, zaczął wracać do domu.

3 komentarze:

  1. Jeju! Nareszcie kolejny rozdział! :D tylko, nie obrazisz sie, że dzisiaj powiem kilka sugestii? Chodzi mi o to, że w dialogach (szczególnie tych, gdzie są 3 i więcej osób), powinnaś dawać choć trochę opisów, kto co powiedział, bo niewygodnie czyta sie rozmowę, kiedy nie wiadomo kto co mówi. Chwilami miałam niezłą zagwostkę, czy mówi Mia, Collin, Connie czy jeszcze ktoś inny. Dialogi same w sobie są świetne, ale przydałoby się opisów.

    Dalej. Czy mi się wydaje, czy Connie może cos czuje do Collina? xd Connie ma bardzo fajny charakter, dużo mówi i jeszcze ciągle coś pisze w pamiętniku - ma swój charakter, z czego się cieszę, bo na blogach często postacie są szare i przeciętne, a u Ciebie każdy ma swój ciekawy, odmienny charakter.

    No i standardowo: życzę dużo weny, czekam na kolejny rozdział i zapraszam do siebie: http://polelf-z-fabryki-swietego-mikolaja.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za te sugestie, bo są dla mnie bardzo ważne. Napewno wezme to pod uwage i postaram się żeby następny rozdział był lepszy ;) Właśnie staram się za bardzo nie powtarzać schematów i próbuje żeby każda z moich postaci miała swój charakter. Rozdział 3 pojawi się na początku następnego tygodnia albo już w tą niedziele, zależy jak się wyrobie, bo chce go dopracować. No i bardzo, bardzo dziękuje za komętarz.

      Usuń
  2. Connie jest mega słodka! Mam nadzieję, że Collin nie będzie na tyle głupi, żeby ją odrzucić... No ale nigdy nic nie wiadomo. :D
    Pozdrawiam, Bubblegum.

    OdpowiedzUsuń